Dom Turka przy ulicy 3 Maja w Augustowie pamięta więcej, niż chciałby ktokolwiek z nas. Cukiernia, siedziba NKWD, katownia UB - a od 12 lipca 2025 roku Dom Pamięci Obławy Augustowskiej, miejsce oddające głos ofiarom ostatniej masowej zbrodni na Polakach po drugiej wojnie światowej. Odpowiadaliśmy za multimedia i projekt graficzny wystawy - ponad trzydzieści stanowisk interaktywnych, setki metrów kwadratowych grafik ściennych i system, który pozwala tej opowieści rosnąć razem z pamięcią.
Dom, który pamięta
Przy ulicy 3 Maja 49 w Augustowie stoi budynek, który zna prawdę o tym mieście lepiej niż ktokolwiek żyjący. Postawiony około 1900 roku, w dwudziestoleciu międzywojennym mieścił cukiernię Kiamila Takosza - bośniackiego cukiernika, którego mieszkańcy nazywali Turkiem. Stąd nazwa, która przetrwała wszystko, co przyszło potem. A przyszło najgorsze: w latach 1940-1941 Dom Turka stał się siedzibą i więzieniem NKWD. Po wojnie - katownią Urzędu Bezpieczeństwa. W piwnicach, na ścianach cel, archeolodzy odkryli ryte przez więźniów kalendarze, krzyże, nazwiska i daty. I napis: "Boże, ratuj mnie".
Zostaliśmy zaproszeni do przygotowanie multimediów i oprawy graficznej wystawy stałej w tym budynku, wiedzieliśmy, że to będzie inna praca. Nie chodzi o efekt "wow". Nie chodzi o to, żeby ktoś powiedział "jakie fajne multimedia". Chodzi o to, żeby oddać głos ludziom, którym go odebrano osiemdziesiąt lat temu.
Obława, o której nie wolno zapomnieć
Obława Augustowska to ostatnia masowa zbrodnia na Polakach w Europie po drugiej wojnie światowej. Między 12 a 28 lipca 1945 roku - dwa miesiące po kapitulacji Niemiec - sowiecka 50. Armia wspólnie z NKWD, SMERSZem i polskim UB przeprowadziła operację pacyfikacyjną w lasach augustowskich i suwalskich. Aresztowano, przesłuchano i zamordowano co najmniej 592 osoby - żołnierzy podziemia niepodległościowego, członków AK, ale też zwykłych mieszkańców, których jedyną winą było to, że ktoś na nich doniósł.
Do dziś nie odnaleziono miejsca pochówku ofiar. Rosja odmawia współpracy w śledztwie. Rodziny od osiemdziesięciu lat szukają grobów swoich bliskich. Obławę Augustowską nazywa się Małym Katyniem - nie dlatego, że była mniejsza w skali okrucieństwa, lecz dlatego, że przez dekady była jeszcze bardziej zapomniana.
Są wystawy, przy których mierzysz sukces liczbą interakcji na ekranie dotykowym. I są takie, przy których sukces to cisza w sali. Ta wystawa należy do tych drugich.
Trzydzieści stanowisk, jedna opowieść
Wystawa "Tobie Polsko. Opowieść z serca puszczy" zajmuje cały budynek - od piwnic, w których naprawdę przesłuchiwano więźniów, przez parter i piętro, po poddasze ze strefą edukacyjną. Naszym zadaniem było zaprojektowanie i zrealizowanie ponad trzydziestu stanowisk multimedialnych, systemu CMS do zarządzania nimi oraz kompletnej oprawy graficznej wystawy - od wielkoformatowych nadruków na ścianach, przez etykiety i teksty kuratorskie, po system wayfinding prowadzący zwiedzającego przez kolejne sale.
Struktura wystawy podąża za dramaturgią historii. Pięć rozdziałów - Wojna, Preludium, Obława, Pamięć, a na poddaszu strefa edukacji - i każdy wymaga innego tonu, innego tempa, innej formy przekazu. W sali "Wojna" projektor wyświetla na ścianie listę 570 nazwisk Sybiraków i ofiar Katynia z regionu - imiona płyną powoli, jedno po drugim, i nie można ich przewinąć. W "Preludium" makieta fizyczna Puszczy Augustowskiej ożywa pod projektorami - interaktywna mapa "Niespokojna Puszcza" z trzydziestoma punktami opowieści i lektorem. W piwnicy, w autentycznych celach przesłuchań, relacje świadków słyszy się przez słuchawki, stojąc dokładnie tam, gdzie stali oni.
Głosy, które przetrwały
Sercem wystawy są relacje świadków. Nagrania audio i wideo ludzi, którzy przeżyli obławę lub stracili w niej bliskich - Alicji Maciejewskiej, Teresy Jagłowskiej, Zofii Wysockiej, Mirosława Kamińskiego, Stanisława Wnukowskiego i wielu innych. Każda relacja to osobne stanowisko - monitor dotykowy, słuchawki, interfejs zaprojektowany tak, żeby znikał. Nie chcieliśmy, żeby ktokolwiek myślał o technologii. Chcieliśmy, żeby słuchał.
Montaże filmowe, materiały z Archiwum Hoovera, archiwa prywatne rodzin - wszystko cyfrowo zrekonstruowane, opatrzone kontekstem, ale bez nadinterpretacji. To nie jest wystawa, która mówi zwiedzającemu, co ma czuć. To wystawa, która daje mu materiał i przestrzeń, żeby poczuł sam.
Projektując interfejsy dla relacji świadków, przyjęliśmy jedną zasadę: technologia ma być niewidoczna. Jeśli zwiedzający zauważy, że korzysta z aplikacji - to znaczy, że źle ją zaprojektowaliśmy.
Pięćset siedemdziesiąt nazwisk na ścianie
Jedno ze stanowisk, które pochłonęło najwięcej czasu, to baza nazwisk. Początkowo miała zawierać 150-200 nazwisk i mapę z dwudziestoma punktami. W trakcie prac lista rozrosła się do 570 nazwisk Sybiraków i ofiar, mapa - do bazy około 500-700 fotografii z wyszukiwarką obejmującą 250 biogramów, w dwóch wersjach językowych. Każde nazwisko to człowiek. Każda fotografia to twarz, którą ktoś kochał. Baza jest zaprojektowana tak, żeby można ją było rozbudowywać - bo wciąż pojawiają się nowe materiały, nowe skany, nowe wspomnienia przekazywane przez rodziny.
Na ścianach wystawy - wielkoformatowe nadruki, kolaże fotograficzne, zrekonstruowane i koloryzowane zdjęcia ofiar. Każdą grafikę projektowaliśmy od zera, warstwa po warstwie, konsultując z kuratorami każdy detal - bo w tej wystawie nie ma miejsca na przypadkowy obrazek. Każdy centymetr ściany musi opowiadać prawdę.
Stanowisko „Ścieżkami oporu"
Jedno ze stanowisk, które uważamy za najbardziej autorskie w całej wystawie, to dwuekranowa instalacja z interaktywną mapą Puszczy Augustowskiej. Pierwszy ekran to panel sterowania , drugi ekran to wielkoformatowa mapa zbudowana na podstawie mapy Wojska Polskiego z 1923 roku. Na tej mapie — jak szpilki w sztabie — oznaczone są miejsca poszczególnych wydarzeń obławy. Całość oparta o nowoczesny silnik 3D pracujący w czasie rzeczywistym
Zwiedzający przesuwa lupę po panelu sterowania, a na wielkiej mapie kamera podąża za jego ruchem, przybliżając kolejne lokalizacje. Przy każdym punkcie pojawia się szkic wydarzenia — nie fotografia, nie render. lecz odręczny rysunek,szkic. Całość utrzymana jest w formie wspomnień anonimowego oficera siedzącego przy mapie sztabowej - nie wiemy, po której jest stronie, nie wiemy, czy jest świadkiem czy uczestnikiem. Wiemy tylko, że pamięta.
To stanowisko jest dla nas szczególnie istotne. Nie dlatego, że było technicznie wymagające - było - ale dlatego, że udało się w nim połączyć precyzję kartograficzną z emocją wspomnienia. Mapa jest dokładna. Szkice są subiektywne. Razem tworzą coś, czego żadne z nich nie osiągnęłoby osobno: poczucie, że ta historia wydarzyła się naprawdę, w konkretnych miejscach, konkretnym ludziom.
Namiot w puszczy
Na poddaszu, w strefie edukacyjnej, zmieniliśmy ton. Wystawa skierowana jest również do młodzieży - i wiedzieliśmy, że po godzinie w salach pełnych świadectw zbrodni potrzebne jest coś innego. Zaprojektowaliśmy strefę w konwencji namiotu w puszczy - z grami edukacyjnymi, które uczą historii regionu bez patosu, ale z szacunkiem.
Interaktywne ubieranie ułana krechowieckiego - z precyzyjnie narysowanymi detalami munduru. Gra zręcznościowa "Płyniemy po Kanale Augustowskim" - z fotografowaniem zwierząt napotykanych podczas spływu i zbieraniem śmieci z wody, bo edukacja ekologiczna i historyczna mogą iść w parze. Na koniec - medal i podziękowanie. A w tle, z głośników kierunkowych, dobiegają dźwięki puszczy: szum traw, śpiew ptaków, szelest lasu. Kontrast do tego, co czeka piętro niżej.
Od koncepcji do ostatniej etykiety
Pracowaliśmy nad tym projektem od koncepcji do wdrożenia. Projekt graficzny każdej ściany, każdego panelu, każdej etykiety. Scenariusze aplikacji interaktywnych - od prostych odtwarzaczy relacji po złożone bazy z wyszukiwarką. System CMS pozwalający kuratorom aktualizować treści bez angażowania programistów. Pejzaże audialne - warstwy dźwięku budujące atmosferę w przejściach między salami.
Poświęciliśmy temu projektowi więcej czasu niż jakiemukolwiek innemu w naszej historii. Nie dlatego, że był technicznie najtrudniejszy - był, ale nie to decydowało o tempie pracy. Każdy tekst, każda grafika, każda sekunda nagrania wymagały namysłu, który wykracza poza kompetencje techniczne. Pytanie, które zadawaliśmy sobie codziennie, nie brzmiało "czy to dobrze wygląda?", lecz "czy to godnie opowiada tę historię?".
Dwunastego lipca 2025 roku, w osiemdziesiątą rocznicę obławy, Dom Pamięci otworzył drzwi. Budynek, w którym torturowano ludzi, stał się miejscem, które oddaje im głos. Architektura Tremendu dała mu nowe ciało. My postaraliśmy się dać mu pamięć.