Nowy Dwór Mazowiecki leży u ujścia Narwi do Wisły. Wystarczy stanąć na moście, żeby zobaczyć, jak dwa nurty - każdy innego koloru - spotykają się i przez chwilę płyną obok siebie, zanim się zmieszają. Lepsza metafora tego miasta nie istnieje. I lepszego tytułu wystawy nie moglibyśmy wymyślić.
Koncepcja od zera
Biblioteka publiczna w Nowym Dworze Mazowieckim przeszła rozbudowę - nowoczesne skrzydło wschodnie uwolniło pomieszczenia w starej części budynku. Powstała przestrzeń na coś, czego miastu brakowało: stałą wystawę opowiadającą historię Nowego Dworu Mazowieckiego – z naciskiem na to, co w niej najciekawsze: wielowiekową wielokulturowość.
Dostaliśmy zadanie przygotowania pełnej koncepcji - merytorycznej, artystycznej i technologicznej. Od zera. To znaczy: od pytania „o czym właściwie chcemy opowiedzieć?” po projekty branżowe.
Logo, które mówi czterema alfabetami
Zaczęliśmy od tytułu wystawy oraz identyfikacji wizualnej. Nowy Dwór Mazowiecki położony jest wśród trzech rzek. Przez stulecia żyli obok siebie Polacy, Żydzi, protestanci niemieccy oraz prawosławni. Tytuł „Pomiędzy nurtami” oddaje charakter zarówno bezpośrednio, jak i pośrednio: nurty rzek, prądy myślowe i wyznaniowe.
Wystawa mieści się w bibliotece, a więc skarbnicy wiedzy i słowa pisanego. Zaprojektowaliśmy logo, w którym poszczególne litery czerpią z typografii hebrajskiej, cyrylicy, gotyku i łacinki - cztery tradycje w jednym słowie. To program całej wystawy zamknięty w znaku graficznym.
Nawet kolory użyte w logo mają znaczenie – to kolory herbu Nowego Dworu Mazowieckiego. W górnej części czerwień, która symbolizuje ceglane mury miasta. W dolnej części zaproponowaliśmy błękitne liternictwo, przedzielone pasem nawiązującym do fal rzeki Narew.
Logo nawiązuje też do formy ekspozycji - falista linia, która biegnie przez całą przestrzeń wystawową, jest i nurtem rzeki, i nurtem dziejów, i kształtem architektonicznym nadającym kierunek zwiedzania. Znak, wystawa i miejsce mówią spójnym językiem.
Uliczka, spacer przez przeszłość
Centralnym zabiegiem scenograficznym jest stylizowana uliczka z dwudziestolecia międzywojennego - szczytu rozkwitu i różnorodności Nowego Dworu. Dekoracyjne elewacje drewnianych budynków, witryny sklepowe, szyldy. A za witrynami - stanowiska interaktywne: wnętrza zakładów rzemieślniczych z panoramą 180° reagującą na ruch zwiedzającego, apteka Szymona Fabiana z przepisami na ziołowe mikstury do zabrania na telefon, fotoplastikon z anegdotami z życia miasta, sporządzonymi dzięki uprzejmości Marii Możdżyńskiej na podstawie jej książki „(Nie) Legendy nowodworskie”. Wielkoformatowa projekcja wita gości i zapowiada, czego dowiedzą się na wystawie. Jednocześnie wizualnie przedłuża i ożywia ulicę, zapraszając na dalszy spacer.
Celowo wybraliśmy konwencję ulicy, a nie klasyczną salę muzealną. Chcieliśmy, aby zwiedzający miał poczucie, że wchodzi do miasta - nie do gabloty.
Cztery wyznania pod jednym dachem
Jednym z najważniejszych wątków wystawy jest współistnienie czterech religii. Zaprojektowaliśmy stanowisko AR (ang. augmented reality – rzeczywistość rozszerzona), na którym zwiedzający ogląda trójwymiarowe rekonstrukcje budowli sakralnych - kościoła, cerkwi, synagogi i świątyni ewangelickiej - z możliwością zdjęcia dachu i zajrzenia do środka. Obok, w oknach biblioteki, zainstalowaliśmy dwustronne wydruki rodzin różnych wyznań przy wieczornym posiłku, w tym samym kadrze, z różnicami widocznymi w wystroju, strojach i rytuałach. Wieczorem widać je z ulicy - wystawa dosłownie wychodzi poza mury.
Zaproponowaliśmy też rekonstrukcje drewnianych czynszówek w AR - budynków, w których lokatorzy różnych wyznań mieszkali drzwi w drzwi. Zwiedzający zdejmuje kolejne kondygnacje i widzi, czym się różniły, a czym były podobne mieszkania katolika, Żyda i protestanta na tym samym piętrze.
Nurt dziejów
Wzdłuż głównej sali meandruje trzydziestometrowa infografika pt. “Nurt dziejów” – linia czasu od pierwszej wzmianki w 1292 roku po współczesność. Falistą linią oddzieliliśmy historię „lądową” od historii „rzecznej”, bo w Nowym Dworze jedno bez drugiego nie istnieje. Na tej samej fali - kataklizmy: powodzie, pożary, zarazy, które cyklicznie niszczyły i formowały miasto. Wystawę projektowaliśmy w czasie pandemii w 2020 roku. To zainspirowało nas do kwerendy o dawnych epidemiach – okazało się, że było ich sporo, a większość trwała około dwóch lat.
Uzupełnieniem jest interaktywny video mapping na symbolicznej, fizycznej mapie miasta - rozwój terytorialny, fabryki, mosty, szlaki handlowe, miejsca kultu religijnego. Historia widziana z lotu ptaka, sterowana z infokiosku.
Wystawa w bibliotece
Świadomie projektowaliśmy wystawę w dialogu z miejscem. To biblioteka - więc stanowisko o drukarni ksiąg hebrajskich Krügera, największej w XVIII-wiecznej Polsce, wkomponowaliśmy w wielkogabarytowy wolumin wystający ze ściany.
To miasto letniskowe nad rzeką - więc na koniec zwiedzania zapraszamy na prawdziwy spacer, z trasami do pobrania na telefon. To miejsce, w którym żyją obok siebie potomkowie różnych kultur - więc quiz z zapożyczeniami językowymi (bajgiel, cymes, ratusz, kibel) ustawiliśmy na słupie ogłoszeniowym przy ławeczce, skąd z głośnika kierunkowego dobiegają urywki rozmów w różnych językach.
Szesnaście stanowisk interaktywnych, pięć przestrzeni na wystawy czasowe, dwujęzyczność i grupa docelowa, o której pamiętaliśmy przez cały proces: młodzież. Bo to młodzi ludzie będą oprowadzać po tym mieście za dwadzieścia lat.
Pomiędzy Nurtami
Tytuł wystawy okazał się najlepszą wytyczną projektową. Pomiędzy nurtami rzek - bo to one ukształtowały miasto. Pomiędzy kulturami - bo to one je wzbogaciły. Pomiędzy przeszłością a teraźniejszością - bo wystawa kończy się zaproszeniem na spacer po dzisiejszym Nowym Dworze Mazowieckim.
I pomiędzy tradycją, a technologią - bo augmented reality (AR), video mapping i fotoplastikon mogą się spotkać w jednej sali, jeśli służą tej samej opowieści.